godz: 10:41 data: 2008.09.27
Dobre i złe wiesci


Hey
na poczatku,chciałam powiedziec ze wracam do pisania:d
Przepraszam ze nie skomentowałam waszych blogow,mam nadzieje ze sie nie gniewacie?
postram sie to nadrobic:)
A teraz notak:D


16.00
,,cela"

-Wracasz dziś do brygady?-spytał Scure-Robi się tam trochę drażliwie,wiesz?
-Tak.Muszę tylko coś sprawdzić-wyciagnełem moj ,,dyktafon"
-Co to do cholery jest?
-Słuchaj-włączyłem
-Mam coś słyszeć?
-Cii. Poczekaj.
Nagle usłyszałem stykniecie kluczy
- Jest.
- Co?Siedzieliśmy tu 20 minut, żeby to usłyszeć?
-Dokładnie 18 minut.
- I co to było?
- Klucze.Klucze strażnika.18 minut to czas pomiędzy poszczególnymiprzejściami strażnika pod oknami izby chorych podczas obchodu w nocy.Więźniowie nie mogą być na zewnątrz po godzinach.o był jedyny sposób, żebym ustalił czas.
- Co to znaczy?
- To znaczy...Za cztery dni od dziś, w noc ucieczki będziemy mieli 18 minut na pokonanie|krat w oknie izby chorychi dla nas 7 na przedostanie się za mury po kablu.


17.00
,,Kanciapa"

obliczyłem sobie ze w 18 min nie zdarzymy bo jest nas za duzo.Nie wiedziałem co zrobic....Jedynie Linc zauwazył moj niepokoj

-Co tam?-spytał
-Nic.
-Znam to spojrzenie.O co chodzi?
-Trafiłem, trafiłem!-krzyknoł Scure-Tam jest rura!Przebiliśmy się!Chłopaki!
-Michael, powiedz mi-kontynował Linc,nie zwracajac uwagi na Scure
-Chcesz usłyszeć dobre czy złe wieści?
-Dobre.
-Westmoreland i jego pieniądze przyłączyli się.
-- A złe?
- Obliczyłem sobie.Pokonanie krat w oknie izby chorych zajmie nam co najmniej 5 minut.
-A 2 minuty na każdego z nas na przedostanie się za mur po kablu.
-No i?
-Mamy tylko 18 minut.Jest nas za dużo.Jeden musi zniknąć.



width="120">

Komentuj(7)


godz: 12:12 data: 2008.08.14
Hola

Kochani,wyjedzam i nie bedize mnie do wrzesnia,wiec zawieszam bloga:(( ale wroce do pisania we wrzesniu lub pozniej.
pa;*

Komentuj(5)


godz: 13:57 data: 2008.07.20
Zawaliłem

13.00
,,Brygada"
Probowałem wgnies w ziemie dyktafon,ktory nie dawno zrobiłem,ale było mi ciezko go nakry trawą.
-Scofield, nie ma siedzenia w czasie pracy-powiedział do mnie straznik-Masz pracować tam,gdzie mogę cię widzieć.
-Już idę, szefie-powiedizał spokojnie,meczac sie z trawa
-Ruszaj się Scofield, ruszaj!-zdenerwował sie straznik,wstałęm szybko,ale nie dokonca przykryłem dyktafon.Modliłem sie tylko zeby nikt go nie zauwazył.
-Więc jesteś żonaty.-usłyszałem za soba,odwrociłem sie i zobaczyłęm Sare.Jej widok bardzo mnie ucieszył,podeszłem do siatki.
-Cóż, nie w tradycyjnym rozumieniu tego słowa-odparłęm zartobliwie.
-Michael, jesteśmy oboje dorośli,karty na stół.-odpowiedziała nieco obrazona,zpoważniałem.-Dobrze, ja pierwsza.Jako jedna z niewielu kobiet w okolicyprzywykłam do pewnej ilościpodtekstów i zaczepek kierowanych w moją stronę.Nie przywykłam jednak czerpać z tego przyjemność.
-Posłuchaj, Sara-przerwałęm jej
-Dr. Tancredi,i daj mi skończyć.-jej głos grżał i jednoczesnie był ostry.Nie jestem zazdrosną kobietą.Ale jestem ostrożna.I z jakiegoś powodu,w twoim towarzystwie nie jestem ostrożna.
- Nie musisz być.
- Muszę.
-Jest tyle pytań wokół ciebie,Michael.Dużo za dużo.Tak więc układ.Od teraz jeśli chodzi o twoje zastrzyki,sprawy medyczne,wszystko jest w porządku,o ile to będzie doktor - pacjent.Ale pytania osobiste i przysługi dowolnego rodzajunie są już częścią naszych stosunków.-powiedział i ruszyła swoja strona.
-Pytania dotyczące mnie...-zatrzymałem ją-są odpowiedzi.
Ale nie za wiele to dało,popatrzyła tylko i odeszła.Poczułem ze zniszczyłem wszystko,cały nasz plan był na marne,ale nie to było najgorsze.Czułem że ja zraniłem,to było gorsze uczucie od tego ze nasz plan ucieczki moze nie wypalić.Chciałęm ją przeprosic,ale nie wiedziałem jak,było to dla mnie trudne,nawet bardzo.Ale musiałem dac sobie z tym spokój,przynajmniej narazie.

*****************************************************
I jak tam notka?Sorry ze taka krotka,ale nie było wiewcej z tym dniem zwiazanego(przynajmniej tak mi sie wydaje).To dozobaczenia;*

Komentuj(21)


godz: 16:14 data: 2008.07.6
Zegarek


9.00,,WYbieg"


-Bellick przydzielił mi do celi nowego sublokatora-powiedział do Mnie Charles,gdy spacerowalismy
-Kogo dostałeś?-spytałem
-Jakiegoś swieżaka. Poszedł na robotę i obrobił policjanta po służbie.Szybkie łapki, jeszcze szybszy język.
-Siema, co słychać ziomale?-powiedział podchodzac jakis młody chłopak.Wygladał mi na 18 lat.
-O wilku mowa.-powiedział Charles-Michael Scofield. David Apolskis-przedstawił nas
-Jak leci?-spytałem
-Widziałem cię wcześniej.Należysz do tej brygady pracy.Może mógłbyś mnie wkręcić.Wiesz, ziomal potrzebuje trochę zielonych...trochę kasiory, wiesz o czym mówię.
-Płacą 19 centów za godzinę.
-19 centów? To niewolnictwo, yo.
-To jest więzienie, yo.
-A poza tym brygada jest w pełni obsadzona.
-Dobra, kumam bazę.Ale pamiętaj o brachu, dobra,jak się coś nawinie?
-To jakby znowu mieć dziecko-powiedział staruszek,gdy odszedł david-Jedno wychowałem.Jestem już na to za stary.
-Słyszałeś kiedyś o kradzieżach z depozytu?-spytałem
-Oczywiście.Klawisze kradną z rzeczy osobistych cały czas.roblem polega na tym,że nigdy nie wiesz o tym,aż do chwili, gdy wyjdziesz.A wtedy już nic nie możesz na to poradzić.
-A co gdybyś już wiedział?
-Słuchaj, powiedziałem ci, nie mieszaj mnie do tego, co kombinujesz.
-Ja tylko muszę wiedzieć, czy widziałeś strażnika ze złotym zegarkiem.
-Jest masę ludzi tutaj, którzy mogą ci załatwić złoty zegarek.
-Tak, ale ja potrzebuję tego konkretnego zegarka.
-Westmoreland!-krzyknoł straznik-Naczelnik cię wzywa!Idziemy!
-Nic nie widziałem,ale jest jeden strażnik,o którym się mówi,że jest tu najgorszym złodziejem.-powiedział pokazujac na straznika Garey'go
Pomyslałem ze potrzebne mi sa bardzo zwinne raczki,wtedy przypomniałem sobie o Apolskim.
-Ciągle zainteresowany dostaniem się do brygady?-spytałem David'a podchodzac do niego
-Czy moja matka ma wielkie cycki?
-Nie mam pojęcia.-odpowiedział rozbawiony
-Cholera, ma,i cholera, ciągle jestem.
-Dobra, słuchaj, potrzebuję przysługi.Mówi się, że zajmujesz się chwytaniem i zgarnianiem.
-To prawda.
-Chcę żebyś ukradł komuś coś, co zostało mi ukradzione.
-O jakim czymś mówimy?
-Zwyczajny zegarek.
-Nie ma czegoś takiego jak "zwyczajny zegarek".Każdy wzór ma inną sprzączkę,każda sprzączka inaczej się otwiera.
-Włoski, Remedy.Złota bransoleta, tarcza z masy perłowej,na każdą pogodę.
- Jaki rok.
- 2003.
-Na tym cholerstwie jest sprzączka motylkowa.
- Co to znaczy?
- Umieszczona w trudno dostępnym miejscu.Nie ma szans na zgarnięcie tak, żeby nie było czuć.Co znaczy, że muszę będę musiał wymyślić coś specjalnego.Ściągnę ci ten zegarek. Czy to znaczy, że dostanę się do brygady?
-To znaczy, że pomyślę o tym,ale bez obietnic.
-Dlaczego tak bardzo potrzebujesz tego zegarka?
-Powiedzmy, że dużo znaczy dla kogoś z mojej rodziny.


11.30 ,,ambulatorium"

Czekałem 15 minut na Sare,ale ona sie nie zjawił,tylko jakas pielengniarka.
-Panie Scofield, wygląda na to,że to ja dam panu dziś zastrzyk.
-Gdzie jest Dr. Tancredi?
-Mamy dziś napięty grafik.Jest z innym pacjentem.-zauważyłem ze jest za szyba,ale nawet nie spojrzała w moja strone.Miałem przeczucie ze ma mi cos za złe.Tylko nie wiedziałem co
Potem tylko zobaczyłem jak Apolski uadaje atak i sprytnie zwija zegarek.



15.45 ,,skrzydło A"

Gdy wypoczywałem po obiedzie,odwiedził mnie Charles
-Prezent od mojego kolegi z celi-powiedział dajac mi moj skradziony zegarek
-Dziękuję. Jemu też.
-A ten zegarek... po co ci on?
-Myślałem, że nie chcesz o niczym wiedzieć.
-Zaszły pewne zmiany.Chcę się przyłączyć.
-Skąd taka nagła zmiana zdania?
-Mam swoje powody.
-Nie zrozum tego źle,ale każdy uczestnik przynosi ze sobą wkład.Co powiesz na pieniądze?
- O jakich kwotach mówimy?
- Myślę, że wiesz.Przypominam sobie kilka rozmów, które kończyły się "Nie jestem D. B. Cooper".
-Kłamałem.
- Kłamałeś?
-Jesteśmy więźniami. Mamy skłonności do tego.
-Sprawdziłem twoje alibi.Zgodnie z aktami,siedziałeś w areszcie, gdy Cooper porywał samolot.
-Mój ojciec i ja mamy więcej wspólnego niż tylko słabość do łatwych pieniędzy.Mamy także wspólne imię i nazwisko.
-No a teraz chcesz te pieniądze, czy nie?
-Bez obrazy, ale to trochę wygodne.Chcesz się przyłączyć i nagle już jesteś nim.Skąd mam wiedzieć, że teraz nie kłamiesz?
Musiałem tak zaregowac,zeby dac nauczke Charlesowi,nie mam pojecia dlaczego chce nagle uciekac,pewnie stało sie cos niedobrego



18.00 ,,Kaplica"

W kaplicy czekałem na Linca,pierwszy raZ JA BYŁEM PIERWSZY;D.Nie spodziewanie dosiadł sie do mnie Charles.Chciał mi dac ksiazeczke.
-Nie dzięki, przyniosłem własny.-ale wziełam i otworzyłem w srodku znalazłem banknot.
-Dorothy Andrews Elston Kabis-zaczoł recytowac Charles-Skarbnik Stanów Zjednoczonych, 1971.Rok porwania D.B. Coopera.DI192589-pierwszy numer z serii banknotów użytych jako okup.
-Dziękuję za lekcję historii.-odprłem bezczelnie-To dowodzi, że też grzebałeś.
-Tak jak ja.-odprł i wyszedł


W nocy zrobiłem z mojego zegrka dyktafon,zeby sprawdzic co ile straznicy maja obchod.Wiem ze to jest 18 min ale wole sie upewnic.






Komentuj(12)


godz: 12:23 data: 2008.06.21
Odwiedziny zony


9.00
,,Ambulatorium"

Dzeń rozpoczełem poranna wizytą u Sary.Wiecie o co chodzi,takie rutynowe badania.Nie mogłem sie powtrzymac i porozgladałem się troche po pokoju w celach poszukiwawczych kwiatka,ktorego jej dałem.Zrobiło mi sie lzej kiedy zobaczyem go lezacego wsród leków.
-Zatrzymałaś go-zaczełem z usmiechem
-Co zatrzymałam?-zdziwiła się
-Kwiatek.
-Jestem jak chomik, niczego nie wyrzucam-,,ta"-pomyslałem
-O tak, te rupiecie tutaj, są... przytłaczające-powiedziałęm rozbawiony
-Musiałbyś widzieć moje mieszkanie.
-Wow.Nawet jeszcze nie byliśmy na pierwszej randce,a tu już zapraszasz mnie do środka.Myślałem,że jesteś grzeczną dziewczynką.
-Podnies koszule-powiedziała,chciała mi zbadac serce-Michael, wiesz,że grzeczne dziewczynki kończą ostatnie.
-A ty gdzie konczysz?-spytałęm patrzac jej w oczy
-Zalezy od tego, gdzie zaczynam.Głęboki oddech.Wydech.Wdech-spojrzała mi w oczy,zapomiała że mnie bada.Mimo własnej woli zaczełem sie do niej zblizac,serce zaczeło walic mi jak młotem,miałem ochote dotknac jej ust,ale....
-Sara, potrzebujemy wsparcia-wpadła pielengniarka,Sara się wystraszyła.
-Tak. Przepraszam-powiedziała-Zaraz zrobię ci zastrzyk-odparłą i wyszła.
Gdy wyszła podeszłem do kanału i wylałem substancje chemiczna,ktora miała wypalic rury.Zrobiłem to sprawnie,podeszłęm do okna i zobaczyłęm patrolujacych strazników,nie jesetm pewny ale robia obchod co 18 minut.Nie byłem pewny,musze to sprawdzic.
Po chwili weszła Sarai zrobiła mi zastrzyk,igła mnie nie bolała,ale bolało mnie to ze nawet na mnie nie spojrzała,nic nie powiedziała,poczułem sie dziwnie.

12.30

,,Kanciapa straznków"

Robiłem przy scianie,ale myslami byłem gdzie indziej.
-Dobra, zmiana-powiedział Abruzzi do T-baga aby zmienił C-Nota-Sierżancie Sodomito, twoja kolej.
-Nie wiem wszystkiego o tobie, ale jak dla mnie, to tu robi się trochę zbyt ciemno, by kopać-powiedział T-bag do C-Nota
-Chcesz mi powiedzieć, że w Fox River jest dziura, do której nie chcesz wleźć?-spytał C-not
-Co?-powidział T-bag,podchodzac do Franklina
-Nikomu nie stanie się tu krzywd-powidział Linc oddzielając ich
-Wiesz, mam pytanie.Dlaczego ten makaroniarz nie macha łopatą?-spytał C-Not pokazujac na Johna
-Ja czynię przygotowania na zewnątrz.
-Naprawdę? Co to jest? Dokumenty przewozowe?
-Dokładnie. I to czyni mnie menedżerem.
-A nas robotnikami.
-Widzę, że łapiesz.
-Wiesz, menedżer powinien zwracać uwagę na warunki tutaj.Bo jeszcze pracownicy zastrajkują.Czaisz?
-Klawisz idzie.-powiedział Scure nagle wpadajac,zakrylismy dziure i wrocilismy do naszej symulowanej pracy
-Scofield.-poqwiedział straznik zwracając sie do mnie-Idziemy.Czas na twoją intymną wizytę.Twoja żona tu jest.
Jak wychodziłem to wszyscy patrzyli na mnie inaczej,jakby mnie wcale nie znali,bo tak było w rzeczywistości.

12.45
,,Moja żona"

Kiedy Nika przyszłą ja juz na nia czekałem.
-Przyszłaś.-powiedziałem gdy weszła do pokoju.
-Oczywiście.
-Co u ciebie?
-Świetnie. Znalazłam pracę.
-Dobrze. Cieszę się.-usmiehnełem sie
-Czy tu jest okropnie?
-Pamiętasz pierwsze miejsce,w którym mieszkałaś?Tamten hotel przy lotnisku?Jedyna różnica to $69 i darmowy szampon.
-Zawsze zachowujesz zimną krew.powiedziała dotykając mojej reki,zauwazyłem na jej rece pierscionek,ktory jej dałem
-Ciągle ją nosisz.
-Codziennie.Martwię się o ciebie.
-Niepotrzebnie.
-Czy jest jeszcze coś, co mogłabym zrobić?
-Tylko to, na co się umówiliśmy.
-Byłam taka zdenerwowana jak sprawdzali.Jedno pytanie.Po co ci karta kredytowa w więzieniu?
Nie odpowiedziałem nic,zaczlismy rozmawiac o roznych sprawach,ale nie chciała mi powiedziec gdzie pracuje,Wyszlismy po 15 minutach(do niczego nie doszło)
Gdy wycgodziła pożegnałem sie z nią,dałem całusa,miałem wraznie ze ktos nas obserwuje.


-Rozumiesz, że to standardowa procedura|po intymnym spotkaniu, Scofield?-powiedział Bellic gdy mnie sprawdzali
-Ostrożności nigdy zbyt wiele.
-Dobra, schyl się.Spędziłeś miłe chwile z tą Europejką?
-Była tu już kiedyś?
-- Dziś po raz pierwszy.
- Jesteś pewien?Niech mnie szlag, jeżeli jej skądś nie pamiętam.Może odwiedzała jakiegoś innego więźnia.Dwie pieczenie na jednym ogniu. Chwytasz?|
- Wiedziałbym.
Dobra. Jest czysty, kapitanie.
-Weź prysznic Scofield.Nigdy nie wiadomo, co kobieta może ci dać.
Odszedłem wkurzony,nie nawidziłem Bellicka,on zawsze mysli ze jest lepszy,jeszcze zobaczymy....

13.15
Gdy wrociłęm do kanciapy zobaczyłem ze wszyscy sie na mnie gapią
-Powiedziałem ci wszystko-powiedział do mnie Scure-o mnie i Maricruz,a ty nawet nie wspomniałeś, że jesteś żonaty?
-Później-odparłem
-Ciężki dzień, Scofield?-powiedział C-Note-Podczas gdy reszta z nas kruszy beton,ty masz dziewczynę do grania na twoim zardzewiałym puzonie?
-Trafił w sedno-odparł T-bagNie wydaje się to sprawiedliwe.Rozumiesz, co mam na myśli?
-Zamknij się i kop, T-Bag-powiedział zdenerwowany Lincoln
-Myślę, że ci idioci tutaj chcą wiedzieć,co ty robisz, gdy my kopiemy tą dziurę.-powiedział podsumujaco John.
Popatrzyłem sie na nich wszystkjich i odpowiedizałem:
-Idę na zakupy.

24.00
,,Cela"

Sucre patrzył przez lustreko czy nie zblizają sie straznicy.
-Dobra.Horyzont czysty.Karta kredytowa?-spytał zdziwiony-Jak cię klawisze z tym złapią, to nogi ci z dupy...
-Nie martw się-powiedziałemNie złapią mnie z tym.
- Skąd ta pewność?
- Bo ja...-obdarłem karte i została sama biała-nie mam karty kredytowej.
Zeszedłem do kanaów,gdzieki karcie poszedłem do pokoju gdzie przechowuje się rzeczy więzniów.Szukałęm długo i znalazłem moj worek.Byłem happy,ale wsrod moich rzeczy nie znalazłem mojego zegarka.Teraz sie skapnełem ze zarbrał mi go straznik.Musze go odzyskać.



Komentuj(21)


godz: 18:40 data: 2008.06.12
Klepneli mnie!!!

o Boże...wiecie co o tym mysle.

Zasady
1. Nie podawaj nicku osoby, który cię klepnęła.
2.Odpowiedz na wszystkie pytania, podając minimum 7 odpowiedzi.
3. Wytypuj następnie 7 osób.

Umiem/Jestem
-kozowac
-grac w noge
-salto(do połowy)
-crazy
-agresywna/nerwowa
-optymistyczna
-szczera
-odwazna(nawet)
-samodzielna

Nie umiem/ Nie jestem

-grac w siatke;/
-gotowac
-fizyki
-
-wredna
-duża
-kłamliwa



Kocham:

-Moich rodziców
-Skazanego na smierc
-Pablo Azara
-DiCapria(ale nie aktora,nieliczni wiedza ze chodzi o chłopaka z 1d;p)
-Moją rodzinke
-zabawe
-moja klase(obecnie 1c)
-szalenstwa
-muzyke
-zespół o-zone

Nienawidzę:


-kłamstwa
-myć naczynia
-fałszywych ludzi
-przechwalania się
-chodzenia do lekarza
-pijanstwa
-grup miedzy koleżankami



Filmy (seriale), które polecam:

-,,Prison break"
-,,Chirurdzy"
-,,Pogoda na miłość"
-,,Pan Smith i Pani Smith"
-,,Tajemnice Smawlle"
-,,Czarodziejki"
-,,Prawo Pozadania"
-,,Titanic"



Książki, które polecam:

-,,Ojciec Chrzestny"
-,,Nad Niemnem"
-,,Pies Baskerwillów"
-,,Harry Potter"(wszystkie cześci)
-,,Chłopcy z placu broni"
-,,Scerloc Holemes"
-,,Ania z Zielonego Wzgórza"(wszystkie cześci)


Sposób na nudę:


-czytanie ksiazek
-słuchanie muzyki
-internet
-spacer
-komórka
-sprzatanie pokoju
-ogladanie ,,PB"


Klepię:

http://wszystko-o-charmed-czarodziejki.blog.onet.pl
http://angelinajolie32.bloog.pl
http://zbuntowanadziewczyna.blog.onet.pl
http://www.destination.blog4u.pl
www.fajnaaziutkaa.fbl.pl
http://aniapapryka-ktotopiszetenbryka.blog.onet.pl
http://najlepsipilkarzenaswiecie.blog.onet.pl











Komentuj(4)


godz: 13:46 data: 2008.06.8
Kwiatek-origami

10.00

Dzisiaj miałem poranna wizute w ambulatorium,pomyslałem ze to idealny moment aby wcisnac jej gdzies kwiatuszka z origami.
Gdy usiadłem spostrzegłem że kwaity,które dostała wczoraj od ojca leża w koszu,chociaż nie zwiędły.
-Wyrzuciłaś kwiaty.
-Mówiłam, szybko więdną-cały czas nie patrzyłam mi w oczy
-Te jeszcze nie zwiędły.
-Nie przywiązuję się do nietrwałych rzeczy.
-Skąd ten cynizm?-spytałem
-Cóż, jest cynizm,a potem realizm.
-Jest też optymizm.Nadzieja. Wiara.
-I to mówi więzień z ośmioma palcami.
-Za duzo ich miałem-oboje usmiechnelismy sie do siebie
-Miło że chcesz mnie rozweselić, ale nie dzisiaj.
-Nigdy nie wiadomo-uśmiechnełem sie dyskretnie i zajrzałem do kieszeni,zeby sie upewnic ze jeszcze tam jest.
-Gotowe-powiedziała i odwrociła sie aby wypełnic karte, wstałem i ruszyłem ku wyjściu.Połozyłem kwiatka na kartach.
Potem gdy straznik zakładał mi kajdanki,odwróciłem głowe i zobaczyłem usmiech na jej twarzy.Zrozumiałem że chce codziennie widziec jej usmiech,oczy,usta.Poczułem ze zawsze chce miec ja blisko przy sobie,tylko dla siebie,że nigdy nie chce jej opuszczać.



14.30
,,Skrzydło A"

-Mamy dużo rzeczy do omówienia, świeżak-powiedział Abruzzi wchodzac do mojej celi.W pierwszej chwili sie przeraziłem,pomyślałem że cos nie poszło z naszym planem.-Falzone wpadł|w jakieś kłopoty w Kanadzie.I to przez twoje informacje.
-Jakie kłopoty?-do konca zachowałem zimna krew
-Nielegalne posiadanie broni,na warunkowym.Nie będzie go przez długi czas.
-Co ty na to?
-Zadowolony jak cholera-odetchnełem z ulgą
- A brygady pracy?
- Wracamy do gry.Falzone opłacił Bellicka wczoraj.
-Świetny z ciebie aktor-pochwaliłem Johna
-Dziękuję
-To zasługa tego-pokazał mi zdjecie Weroniki-Śliczne.Ładne ujęcie.Gdzie je zrobiłeś?
-To stare zdjęcie Lincolnajakaś wycieczka, czy coś.Wracamy do tamtego pomieszczenia?
- Jak najszybciej.
- No to chodźmy.
-A, i jeszcze jedno0odrocił sie-Gdy będziemy na zewnątrz|wydasz mi Fibonacciego, prawda?
-No pewnie.
-Dziękuję.Ale zatrzymam to.Jako zabezpieczenie.


16.00,,Wybieg"

Na wybiegu grałem z Charsem w warcaby,jak zwykle wygrywałem;d

-Nasz przyjaciel wrócił na tron-powiedział Charkes obserwujac Abruzziego
-Na to wygląda.
-Coś mi mówi, że to twoja zasługa.
- Nie chcesz wiedzieć.
- Masz rację.
-Pora rozprostować nogi, staruszku-powiedział C-note podchodzac do stolika-Mamy dużo do omówienia, nie?-powiedział gdy Charles odszedł i połozył na stół kawałki betonu.Wniosek był jeden:dowiedział sie o ucieczce.Szybko zdmuchnełem kawałki,żeby nikt nie zauważył.
-Nie mam nic do powiedzenia.
-Chcesz się ze mną bawić, śnieżynko?Bo skończyłeś studia?Renomowana uczelnia, nie?To ja cię czegoś nauczę.Tutaj rządzi Darwin(Darwin dla nie wtajemniczonych,był twórcą ewolucji)Nie Einstein, tylko Darwin.
-Koniec psot, panienki!-krzyknoł straznik-Zbiórka.-mówiąc szczerz to mnie uratował,bo nie miałem ochoty z C-Notem dłuzej rozmawiać.
-Nie skończyłem z tobą, świeżak.
-Nawet nie zacząłeś-odparłęm i odeszłem.



19.00,,Kanciapa"



-Najgorsze za nami-powiedziałęm gdy dokopalismy sie prawie do rur.-Jeszcze pół metra do rury.Skończymy do piątku.
-Piątku?-spytał z niedowierzaniem Scure
-Zamawiaj bilety!
-Maricruz, szykuj się!-powiedział z podskokach
-Sardinia, nadchodzę!-odparł Abruzzi
-A my gdzie?-spytał Linc
- Panama.
- Panama?
-Panama.Na południe od kanału.Nie ma dróg, nie ma prądu, nie ma glin.Biały piasek i zimne piwo.
-A co z naszym życiem?
-Nie wiem. Otworzymy sklep dla nurków.
- Nie nurkuję.
Ja też nie, ale mamy dużo czasu na naukę.
-Byczki-powiedział T-bag wchodząc
-Mówi, że z wami pracuje-powiedział Bellic wprowadzając C-nota
- Nie wydaje mi się.-powiedział John
- Słyszałeś go.Rusz dupę
- Chwileczkę.Jesteś tego pewny?-powiedział nadeptujac na dziure-Nie przyda ci się para rąk do pracy?
-Znasz się na budownictwie?-spytał Abruzzi
-Beton to moja specjalność.-zrobiłem znak w strone Johna,on wiedział co zrobic
-No dobra, szefie.- Wpisz go.-powiedział Abruzzi
- Załatwione.
-Darwin zawsze wygrywa,prawda świeżak?-powiedział do mnie C-note,gdy Bellick juz wyszedł.
Nie odparłem nic,przez cały czas juz sie nie odzywałem,byłem troche wsciekły sam na siebie.

*****************************************************Dodam teraz pare fotek;))

width="120">




width="120">






Komentuj(34)







$. wszystkich
Odsłon
3795


{omnie}
{akcja}


Księga



2010
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń

G�OSOWANIE

Zag�osuj na tego eBloga w rankingu eBlog.pl



{dodaj_mnie}

{ulubieni}


Blog Marty
Super blogi,ktore polecam
Blog Marty o Michaelu i Sarze

Skazny na smierc

Ania-papryka ;)

Pamiętnik Sary :)

Super blog Eli o PB:)

Wszystko o Prison Break

Michael i Sara

Blog o Prison Break

Serialowa para Michael i Sara,zostali nominowani do kategori The best kiss 2007-głosujcie
Wszystko
Test mojego autorstwa :)
Testy o PB
czy dobrze znasz serial Prison Break ?

,,Nie dasz rady fanie"

Test o skazanym




© A$ka, Z potrzeby serca